Sadowska Teresa
- Mamy kilka terenów, które wkrótce wystawimy na przetarg dla inwestorów. Zrobimy wszystko, by zatrzymać ludzi w regionie i dać im pracę. Miejsca pracy powstaną, gdy region zacznie żyć. Chcemy też zwiększyć komfort życia. Wkrótce zaczynamy badanie, czy mieszkańcy chcą, by do ich domów docierał gaz, którego teraz są pozbawieni. Szukamy też inwestorów, którzy chcieliby kupić stare nieruchomości. Słowem, czynimy wszystko, by zmienić oblicze miejscowości i regionu.
Gaz przydałby się, podobnie jak rozwój gospodarczy Bani. Turyści, których dziś nam brakuje, to przypływ pieniędzy, z których mogłyby powstać nowe inwestycje. Przykładowo na odnowienie starych elewacji budynków, które dziś szpecą miasto. Myślę też, że kontakty z gminami niemieckimi pozwolą na wspólne, duże przedsięwzięcia. A tych nam brakuje, jak rybie wody. Wspólne działanie, to praca. Nie trzeba będzie wyjeżdżać za granicę.
W Baniach pali się przeważnie węglem, co raczej nie jest ekologiczne. Gdyby doprowadzono do domów gaz, z pewnością wszystkich by to ucieszyło. Pod warunkiem, że nie będzie droższy od obecnych rozwiązań. Słyszałem, że gmina nawiązała stosunki z Niemcami i planuje rozwój turystyki. Bardzo mi się to podoba. Wspólne działanie powinno spowodować, że wreszcie zaczną napływać do nas fundusze z UE. A jak będą pieniądze, miasto, rejon i ludzie na tym zyskają.
Małe gminy mogą w latach 2007-2013 uzyskać duże pieniądze z lokalnych programów operacyjnych. Same jednak nie poradzą sobie. Dużo większe fundusze, co wynika z dotychczasowej praktyki, uzyskuje się z Unii przy współpracy z partnerami niemieckimi. Oni również nie chcą u siebie dużego przemysłu i przeważnie stawiają na turystykę. Cele są więc wspólne. Polacy często mają doskonałe pomysły. Niemcy ze swoją racjonalnością, potrafią je przekuć na konkrety. I oby się to Baniom i zaprzyjaźnionym z nimi gminom udało.
Inne tematycznie powiązane strony:
†
|