Bo nie wyczerpał możliwości
Taka postawa starosty dziwiła wszystkich, którzy patrzyli na degradację zamku.
- Nie wiem, panie, co oni sobie myśleli, ale pewnie był jakiś układ - mówi pani Anna, mieszkanka pobliskiej wsi. - Nic tu nie robili, a pałac marniał. Jak jeszcze był PGR, to przynajmniej pilnowali, by nikt tu nic nie kradł, a teraz ... - macha ręką.
Decyzji starosty broni Rafał Wołosiak naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami w starostwie gryfińskim, który był autorem stanowiska starostwa.
- Podjąłem taką decyzję, bo konserwator uciekł się do środka ostatecznego i nie wyczerpał wszystkich możliwości - twierdzi . - Wiem, że zamek ledwie żyje. Niszczenie pałacu, to fakt bezsporny. Mimo to twierdzę, że innego stanowiska nie mogłem zająć.
Inne tematycznie powiązane strony:
†
|